niedziela, 29 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 7

Stoję już przed jej salą. Lekarz otwiera drzwi. Ona leżała na łóżku, była tak samo piękna. Tylko trochę bledsza i bardziej zmęczona. Podszedłem do łóżka. Usiadłem obok. Nagle słyszę:
-Przepraszam, kim pan jest? – mówiła zaspana
- No Dawid! I jaki tam panie. Kochanie tak się cieszę, że nic Ci nie jest!
- Ale jaki Dawid? O co panu chodzi? Nie znam pana.
- To ja? Dawid? Jechałem z Tobą karetką, opiekowałem się Tobą w drodze do domu, patrzyłem w klubie.
- Nic nie pamiętam. – poczułem się strasznie, już było tak blisko, teraz trzeba wszystko od nowa
- No dobrze, więc <ble ble ble ble ble, zacząłem jej opowiadać jak było>
- Ooo to kochane z Twojej strony, szkoda, że nic nie pamiętam.
- Nic się nie dzieje. Zajmę się Tobą. A teraz idę do lekarza.
-Dobra spoko. – wyszedłem z Sali, nie wiedziałem, że to trwało aż 3 godziny, skinąłem ręką do aloha, że może wejść, a sam poszedłem pogadać z tym doktorkiem.
- Dzień dobry. Jestem od Zuzi.
-Tak, tak. Pamiętam.
- Ale ona nie pamięta! W tym problem.
-Co znaczy nie pamięta?
- Nic. Wszystko zapomniała, nie wie kim jestem, jak ma na imie. Nic nie pamięta.
- Uderzył w nią samochód to możliwe. Na szczęście mamy wyniki badań i nic więcej jej nie jest. Za jakiś czas będzie mogła wyjść ze szpitala. A co do amnezji – musi pan jej wszystko przypomnieć.
- Dobrze, ja lecę do niej.
------------------------------------------
Przepraszam, że tak rzadko, ale mam mało dostępu do komutera, a poza tym nie mam weny, a wy mało tutaj zaglądacie, więc nie mam też motywacji.

niedziela, 15 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 6

- Gdyby ona wiedziała jakiego skarba ma. Mam nadzieję, że kiedyś to doceni. – Daniel stał obok i przyglądał się mi, był tak samo zszokowany jak ja.
- Co się tak kurwa lampisz?! – wrzasnąłem, ale chwilę potem uświadomiłem sobie, że to i tak nic nie da.
– Przepraszam, ponosi mnie. Strasznie mi na niej zależy. Nawet sam nie wiem czemu. Przepraszam. Chodź na chwilę na dwór pogadamy. – Daniel nic nie odpowiedział tylko ruszył za mną. Dziewczyny zostały przed salą na wypadek gdyby lekarz wyszedł i cos powiedział.
- Słuchaj, wiem, że jesteś wkurwiony.. – próbował tłumaczyć Deny – ale to nie jest moja wina.  Sory, że jej nie upilnowałem no, ale sam wiesz jak to jest. Jeden ruch i już.
- Dobra, zamknij się, bo mnie jeszcze bardziej wkurwiasz, powiedzmy, że  rozumiem. Powiedz mi Ty lepiej co ja mam zrobić? Wiesz ja chyba się zakochałem, a przynajmniej zauroczyłem. Ona jest taka delikatna, mała, idealna do opiekowania się. Strasznie się martwię. Deny, czy ja jestem nienormalny? Czy mi się już rzuca na mózg?
- Myślę, że nie. Naprawdę się zakochałeś. Hahahahshahahhaha. Mój braciszek się zakochał! Ale jaja. To koniec z wyrywaniem lasek i tak dalej. Wiesz o czym mówię?
- Ty się tak od razu nie śmiej, nadal jestem zły, a tam poza tym.. Wiesz co. Nawet o tym nie myślę, jak już będę miał ją to nie będę patrzył na inne. Bo po co?
- Śmiesznie to brzmi w Twoich ustach! Hahahaha. – spojrzałem na niego wrogo to od razu spoważniał, chociaż na moment
- Dobra, dobra. Na razie nikomu nic nie mów. Nie chcę mieć „ułatwionej” drogi. Chciałbym, żeby ona też się we mnie zakochała. I to nie ma być przez to, że jestem w jakimś tam stopniu sławny. Rozumiesz? Ani słowa ani o koncertach, ani o moich przemyśleniach, ani o niczym!
- No nie wiem, nie wiem. Zastanowię się. – zaśmialiśmy się, teraz już razem. Nagle zadzwonił telefon, szybko odebrałem.
-Kwiaaaat?! – to była Głuszko, moja idiotka. Hahahhaha. Nie, dzwoni do mnie, ale przecież to nie ja odbiore.
- Nie, święty Mikołaj. Co tam głuchoniema?
- Nie żyjesz za to głuchoniema. – próbowała powiedzieć groźnie - Można już do niej wejść, ale jest bardzo słaba i zmęczona, więc pozwolili tylko pojedynczo. Stwierdziliśmy, że najpierw zawołamy Ciebie. – nawet nie dokończyła, bo już biegłem do wejścia, wpadłem do szpitala. (co oni tam o mnie myślą to nie wiem, najpierw drę się na cały szpital, a teraz wpadam potrącając wszystkich po drodze). Stoję już przed jej salą. Lekarz otwiera drzwi.
-------------------------------------------
Przepraszam, że taki krótkie rozdziały, ale nie mam za bardzo czasu. :( Mam nadzieję, że Wam się podoba. hahhaha, może jesteście ciekawi co dalej? 

sobota, 14 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 5

Karetka, aloha team stojący przy niej i nie wiedzący co zrobić. STRASZNE! Od razu podbiegłem z tą jebaną torebką. Najpierw zacząłem pytać co się stało. Nie usłyszałem odpowiedzi. Potem na siłe wsiadłem do karetki razem z Zuzią. Nie wiedziałem co mam powiedzieć. Zatkało mnie. Ratownicy powiedzieli mi, że przechodziła przez ulicę i potrącił ją samochód, ale mówili też, żebym się nie martwił, bo obrażenia nie są tak poważne. Popłakałem się jak dziecko, chyba pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się coś takiego. Martwiłem się o nią strasznie, chociaż znałem ją zaledwie kilka godzin. MASAKRA. Dojechaliśmy do szpitala. Kazali mi wysiąść i nie pozwolili iść razem z nią. Miała mieć robione badania. Aloha team w tej nocy, upici przyjechali do szpitala zaraz po mnie. Byłem mega wściekły na Denego, w tamtej chwili najchętniej bym go zabił:
-Powiedziałeś, że będziesz ją pilnował! Że nic jej się nie stanie! Obiecałeś! To Twoja wina. – byłem aż czerwony z wściekłości, płaczu, smutku i bezsilności. Nie mogłem też nic zrobić Danielowi, bo chociaż zachował się jak idiota, kochałem go jak brata. Dziewczyny próbowały mi tłumaczyć:
- To niczyja wina. Rozumiesz?! Niczyja! Uspokój się, nic jej nie będzie. Ona nagle zaczeła biec i samochód.. dalej już znasz. Nie martw się, debilu! – krzyczały na cały szpital. Moje kochane, zawsze mi pomagały. Po chwili dodały cicho mówiąc do siebie:
- Gdyby ona wiedziała jakiego skarba ma. Mam nadzieję, że kiedyś to doceni. – Daniel stał obok i przyglądał się mi, był tak samo zszokowany jak ja. Tyle, że on bał się jeszcze o moją reakcje.
- Co się tak kurwa lampisz?! – wrzasnąłem

niedziela, 8 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 4

- A ja Dawid, siema. Zabiorę Cie do siebie dopóki nie wytrzeźwiejesz, zaopiekuje się Tobą, nie martw się. J – nie wiem czemu powiedziałem to ostatnie, wszystko tak szybko. Na to już nawet nie śniłem uzyskać odpowiedzi, przytuliłem ją do siebie, nie wiem czemu to zrobiłem,  ale ona odwzajemniła to i uśmiechnęła się. Aloha team był już ubrany, wychodzimy, jesteśmy już dosyć daleko, a Zuza nagle mówi:
- Moje rzeczy! Moja torebka. Została tam. Telefon, wszystko. – teraz popatrzyła tylko na mnie – Proszę, wróć się po nią. – w tej chwili zrobiła takie słodkie oczka i przytuliła się, ja.. w sumie nie miałem wyjścia, wrzasnąłem tylko do Denego w biegu:
- Pilnuj jej. Nie spuszczaj z oka, ja zaraz wrócę, uważajcie jest ciemno, a wy nie jesteście trzeźwi.
- Okeeeej. Zaopiekuje się małą. – nie spodobało mi się to i Michniewicz chyba też nie, bo przyciągnęła Denego za koszulę i czule pocałowała. Czasami myślę, że w tej grupce ludzi tylko ja myślę w miarę normalnie. Dobiegłem do klubu cały czas martwiąc się, że zostawiłem ją samą wśród tych moich idiotów. Wbiegam do klubu i pędzę do baru krzycząc:
-Torebka. Gdzie jej torebka?  - facet spojrzał na mnie jak na debila
- Dziewczyna, z którą przed chwilą wyszliśmy zostawiła tu torebkę. Może wie pan gdzie mogłaby być?
- Aaaa.- gościu jakby dopiero zajarzył co się wokół niego dzieje – W prawo pierwsza kanapa, obok niej jest stojak na kurtki tam gdzieś jest.
- Spoko, dzięki. – jak burza poleciałem we wskazane miejsce, wziąłem torebkę wybiegając z klubu. Szybko znalazłem się w miejscu gdzie zostawiłem moich znajomych, ale to co tam ujrzałem.. przeszło wszystkie moje możliwości. Zobaczyłem tylko niebieskie mrugające światło.
-------------------------------------------------------------------
Jezu tyle sie dzieje. W piątek koncert. MIAZGA. PRZESZEDŁ WSZELKIE MOŻLIWOŚCI. dzisiaj spotkałam Daniela i go przytulilam kilka razy i on mnie potem sam z siebie. BOŻE nie nic. Zapomniałam jak sie oddycha. :((

poniedziałek, 2 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 3

Była już 4:00, a ja nic nie zrobiłem. Byłem trochę wkurzony na siebie i już zmęczony, zwłaszcza, że właśnie skończyłem jeżdżenie po Polsce w trasie. Nagle zauważyłem, że dziewczyna się chwieje. Zrobiło mi się jakoś dziwnie. Stwierdziłem, że chyba potrzebuje pomocy.  
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
W sumie.. kto normalny siedzi tyle czasu w klubie i ani trochę nie tańczy tylko pije? Z resztą wyglądała mi na jakoś 16 lat, ale tutaj to nie było problemem, dziewczyny uśmiechnęły się tylko do ochroniarza i już mogły wejść. Ale wróćmy, martwiłem się. O obcą laske? Tak. Jakoś tak miałem. Często wyprowadzałem z klubów ludzi, którzy byli już schlani w trzy dupy i pomagałem im, więc jakoś tak wyszło.  Podszedłem i zapytałem:
- Pomóc Ci? Skąd jesteś, może zawieziemy Cie do domu?
-Nie, nic już nie ma sensu nic. Nie mogę nic zrobić.
- Ale czego zrobić o co chodzi? – ona ciągle powtarzała te same słowa, widziałem, że jest z nią źle. Chociaż zwykle wychodziliśmy z klubu koło 7:00 to zawołałem:
- Ej! Deny, zawołaj laski. Spadamy. Z nią jest źle, trzeba jej pomóc.  –Daniel nie był też do końca trzeźwy, więc odpowiedział
- Oooo, widzę, że znalazł sobie laske i chce spadać do chaty! Ale my chcemy się bawić.
- DANIEL!!!! JUŻ! –przywołałem go do porządku, tak, że zrozumiał
- Może pan ją chwilę przypilnować? Ja idę tylko po kurtki. Wie pan gdzie jest jej kurtka? - powiedziałem do barmana
- Oczywiście, że mogę. Zdaje mi się, że to ta – wskazał palcem
- Dobra. Ja idę po nie. – szybka organizacja, już za moment trzymałem wszystkie kurtki. Wziąłem moją i.. jej ? zorientowałem się, że nie znam nawet jej imienia hahah. W każdym razie podszedłem i ubrałem ją i siebie, bo ona nie byłaby do tego zdolna po czym zapytałem:
- W ogóle jak masz na imię?
- Zuza. – zdziwiłem się, że w ogóle odpowiedziała
- A ja Dawid, siema. Zabiorę Cie do siebie dopóki nie wytrzeźwiejesz, zaopiekuje się Tobą, nie martw się.
J
sssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssssss
Dobra kochani, jak na razie dodawałam dosyć często, ale teraz po pierwsze mam w piątek koncert Dawida (Poznań), a po drugie muszę trochę nadrobić naukę, więc zacznę pisać jak będzie 500 wyświetleń. Przypominam o komentowaniu i obserwowaniu to bardzo podnosi na duchu i wiem, że mam dla kogo pisać i nie pisze totalnych bzdur. Kocham Was straasznie. :*

niedziela, 1 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 2

Teraz zaniemówiłem, przy barze siedziała dziewczyna.. łoo praktycznie idealna. Długie brązowe włosy, brzoskwiniowa karnacja, super sukienka i boskie nogi. Nie mogłem oderwać od niej oczu, a widziałem dopiero jej tył. Rzuciłem kurtkę Danielowi i niby mimochodem poszedłem zobaczyć co tam serwują za drinki zupełnym przypadkiem stając obok tajemniczej dziewczyny
---------------------------------------------------------------------------------------------

Ona nadal była odwrócona ode mnie, więc zawołałem chłopaków, żeby pomogli mi wybrać co do picia. Daniel nigdy nie miał problemów z laskami, więc jak zobaczył TĄ obejrzał się czy nie ma przy nas Karli i zawołał „uu, co tam piękna?”. Dziewczyna od razu odwróciła się. Była… łał. Deny też się zaskoczył, puścił jej oczko ona uśmiechnęła się i wróciła do kieliszka. Widać było, że jest już trochę nawalona i raczej nie wygląda na szczęśliwą. W sumie od razu się poddałem twierdząc, że nie mam szans i dalej wybierałem z chłopakami drinki. W końcu zdecydowaliśmy się i kupiliśmy Dziewczyny w tym czasie były w łazience, ale idealnie jak skończyliśmy pić one z niej wyszły. Wparowaliśmy na parkiet. Jak się domyślacie dzikie bansy. Hahhaha. Po chwili nie mogłem wytrzymać, wziąłem Denego na bok i powiedziałem po cichu „słuchaj tamta dziewczyna..”. Nie musiałem kończyć Daniel od razu zrobił swoją minę i powiedział „ok. ok. Jakby co pomogę.” Na parkiecie szaleli moi znajomi, a ja z nimi co jakiś czas spoglądając na dziewczynę. Ona ciągle piła! Nie wiem ile już w sobie miała, ale ja już dawno nie miałbym siły nawet na proste siedzenie. Nagle zrobiłem się zmęczony, podszedłem do baru, ale z zupełnie innej strony niż ona siedziała. Była już 4:00, a ja nic nie zrobiłem. Byłem trochę wkurzony na siebie i już zmęczony, zwłaszcza, że właśnie skończyłem jeżdżenie po Polsce w trasie. Nagle zauważyłem, że dziewczyna się chwieje. Zrobiło mi się jakoś dziwnie. Stwierdziłem, że chyba potrzebuje pomocy. .

------------------------------------------------------------------------------

stwierdziłam, że będę dawać takie przypomnienia z poprzedniego rozdziału. :) dobiliśmy do 130, więc jeszcze dzisiaj jest 2 rozdział. Jakieś komentarze lub opinie? Byłoby mi łatwiej i milej pisać. ♥

ROZDZIAŁ 1

Opowiem Wam historię, trochę smutną początkowo, ale teraz.. nie wyobrażam sobie życia, gdyby to się nie zdarzyło. Jest świetnie tak jak jest. J Może już zacznę?

Jak zwykle w piątek wybieraliśmy się na imprezę. Chłopaki się szykowali, dziewczyny też. Karla, Madzia i Julka przyszły do Herman i razem się stroiły. Hahahahahh, zawsze wydawało mi się to takie śmieszne chociaż ja zawsze zapraszałem Denego do siebie i razem planowaliśmy melanż ubierając się. Kiedy już zbieraliśmy się do wychodzenia Michniewicz zadzwoniła do Denego, że na miejscu czeka już na nas razem z resztą aloha teamu. Zajebiście. Uwielbiam takie imprezy z moimi przyjaciółmi. Nie wiem co bym bez nich zrobił. Przed klubem spotkałem się z dziewczynami i każdej po kolei dałem buziaka w policzek jak zwykle. Deny nie miał tak dobrze hahahha mógł dawać buziaki tylko Karolinie. Zawsze się z niego śmiałem, że nie może już wyrywać lasek, ale w sumie zazdrościłem mu takiej wielkiej, stałej miłości. Wchodzimy, lookam na cały klub wypatrując jakiejś piękności chociaż i tak zazwyczaj bawiłem się z moimi najpiękniejszymi, najcudowniejszymi lochami.
Teraz zaniemówiłem, przy barze siedziała dziewczyna.. łoo praktycznie idealna. Długie brązowe włosy, brzoskwiniowa karnacja, super sukienka i boskie nogi. Nie mogłem oderwać od niej oczu, a widziałem dopiero jej tył. Rzuciłem kurtkę Danielowi i niby mimochodem poszedłem zobaczyć co tam serwują za drinki zupełnym przypadkiem stając obok tajemniczej dziewczyny...


-------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem, że trochę głupi początek i może dosyć przewidywalny, ale czekajcie na następne. ♥
Kocham wszystkie kwiatonatorki i kwiatonatorów. :*

POCZĄTEK

To mój pierwszy blog na którym będę umieszczać moje pierwsze opowiadanie w roli głównej z Dawidem Kwiatkowskim. Z racji tego, że nigdy wcześniej nie prowadziłam bloga w założeniu go i zrobieniu design'u "pomogła" (to znaczy wszystko zrobiła) jedna z kwiatonatorek Ola Motyka. Proszę o wyrozumiałość, bo opowiadanie może okazać się baaardzo słabe. :// Ale nic, jak na razie pozdrawiam i zachęcam do czytania, komentowania i obserwowania. ♥