- A ja Dawid, siema. Zabiorę Cie do siebie dopóki nie wytrzeźwiejesz,
zaopiekuje się Tobą, nie martw się. J – nie
wiem czemu powiedziałem to ostatnie, wszystko tak szybko. Na to już nawet nie
śniłem uzyskać odpowiedzi, przytuliłem ją do siebie, nie wiem czemu to zrobiłem,
ale ona odwzajemniła to i uśmiechnęła
się. Aloha team był już ubrany, wychodzimy, jesteśmy już dosyć daleko, a Zuza
nagle mówi:
- Moje rzeczy! Moja torebka. Została tam. Telefon, wszystko. – teraz popatrzyła
tylko na mnie – Proszę, wróć się po nią. – w tej chwili zrobiła takie słodkie
oczka i przytuliła się, ja.. w sumie nie miałem wyjścia, wrzasnąłem tylko do
Denego w biegu:- Pilnuj jej. Nie spuszczaj z oka, ja zaraz wrócę, uważajcie jest ciemno, a wy nie jesteście trzeźwi.
- Okeeeej. Zaopiekuje się małą. – nie spodobało mi się to i Michniewicz chyba też nie, bo przyciągnęła Denego za koszulę i czule pocałowała. Czasami myślę, że w tej grupce ludzi tylko ja myślę w miarę normalnie. Dobiegłem do klubu cały czas martwiąc się, że zostawiłem ją samą wśród tych moich idiotów. Wbiegam do klubu i pędzę do baru krzycząc:
-Torebka. Gdzie jej torebka? - facet spojrzał na mnie jak na debila
- Dziewczyna, z którą przed chwilą wyszliśmy zostawiła tu torebkę. Może wie pan gdzie mogłaby być?
- Aaaa.- gościu jakby dopiero zajarzył co się wokół niego dzieje – W prawo pierwsza kanapa, obok niej jest stojak na kurtki tam gdzieś jest.
- Spoko, dzięki. – jak burza poleciałem we wskazane miejsce, wziąłem torebkę wybiegając z klubu. Szybko znalazłem się w miejscu gdzie zostawiłem moich znajomych, ale to co tam ujrzałem.. przeszło wszystkie moje możliwości. Zobaczyłem tylko niebieskie mrugające światło.
-------------------------------------------------------------------
Jezu tyle sie dzieje. W piątek koncert. MIAZGA. PRZESZEDŁ WSZELKIE MOŻLIWOŚCI. dzisiaj spotkałam Daniela i go przytulilam kilka razy i on mnie potem sam z siebie. BOŻE nie nic. Zapomniałam jak sie oddycha. :((
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz